Translate

wtorek, 21 października 2014

Rozdział III

Była już czwartek. Po spotkaniu z Natanielem (jak ja uwielbiam te imie) poczułam się już trochę lepiej. Byłam w stanie pójść do szkoły więc to zrobiłam. W szkole starałam się zachowywać jakby wszystko było w porządku.
Na lekcjach było strasznie nudno a czas strasznie się dłużył. Kiedy po długim wyczekiwaniu zadzwonił dzwonek na przerwę.
W połowie przerwy przypomniałam sobie, że miałam spotkać się z nauczycielką plastyki na tej przerwie, aby pomóc wywieszać pracę uczniów więc jak najszybciej było to możliwe pobiegłam w stronę miejsca, w którym miałyśmy się spotkać. Tak się śpieszyłam, że nie zauważyłam nawet, że ktoś stoi mi na drodze.
Niewychamowałam i wpadłam prosto na tajemniczą osobę.
-Przepraszam. -powiedziałam zdyszana jak pies.
To był Nataniel. Nie wiedziałam, że chodzi do tej szkoły. Nigdy wcześniej go nie widziałam tutaj.
-Nataniel? -powiedziałam niewieżąc własnym oczom.
-Ami? -powiedział z niedowieżeniem.
Strasznie się ucieszyłam, że zapamiętał moje imię i na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech.
-Chodzisz do tej szkoły? -zapytałam.
-Tak. -odpowiedział -Wcześniej ciebie tutaj nie widziałem.
-Ja ciebie też.
-W sumie chodzę do tej szkoły dopiero miesiąc. -powiedział to tak pięknie, że poczułam watę w kolanach.
Otrząsnęłam się i przypomniało mi się dlaczego na niego wpadłam.
-Muszę już iść -powiedziałam
-Gdzie się tak śpieszysz?
-Muszę pomóc rozwieszać prace.
-No to leć. Pa.
-Pa.
Nie wierzyłam w to, że go jeszcze spotkam.
Przez dłuższy czas nie mogłam go wymazać z pamięci. Dzięki niemu przynajmniej nie myślałam o mamie i o tym jak bardzo chciałabym ją jeszcze zobaczyć.



No i mamy rozdział III :) Piszcie co sądzicie o tym rozdziale w komentarzach ;)

poniedziałek, 20 października 2014

Rozdział II

Kiedy dowiedziałam się, że moja mama nie żyje mój świat legnoł w gruzach.
-Ale co spowodowało jej śmierć? -Spytałam ze łzami w oczach.
-Miała wypadek samochodowy -odrzekł tata płacząc -Jechała na zakupy i jakiś młody chłopak go spowodował.
-On też umarł? -spytałam zaciekawiona.
-Tego akurat nie wiem. -Odrzekł.
Poszłam do swojego pokoju z nadzieją, że mama będzie tam na mnie czekać. Tam jednak jej nie było i zachciało mi się jeszcze bardziej płakać, więc wypłakałam się w poduszkę. Płakałam godzinami, to mnie tak zmęczyło, że nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się w nocy. Byłam głodna, bo po obiedzie już nic nie jadłam. Nie mogłam się pozbierać i zaczęłam szlochać. Do mojej głowy wpadło pytanie: - Kim jest chłopak,który spowodował wypadek? Poszłam do kuchni. Zrobiłam sobie tosty. Nie myślałam racjonalnie. W końcu kto normalny robił by sobie tosty w środku nocy? Wróciłam do pokoju z tostami. Gdy je jadłam nie mogłam uwolnić się od myśli, że już nigdy nie zobaczę mojej mamy. Nie mogłam przestać płakać. Byłam zbyt smutna aby odnieść pusty talerz do kuchni. Położyłam się. Łóżko dzisiaj wydawało mi się bardzo niewygodne. Nie mogłam zasnąć więc włączyłam telewizor. Akurat leciał ulubiony serial mamy, co doprowadziło do tego, że zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Pomyślałam, że lepiej będzie jak wpuszczę trochę świeżego powietrza do pokoju, więc otworzyłam okno. W głowie cały czas sobie powtarzałam: -Kim jest chłopak, który spowodował wypadek? Zrobił to specjalnie czy nie zauważył drugiego samochodu? Pogrążona w tej myśli nareszcie zasnęłam. Gdy rano obudził mnie budzik pomyślałam, że dzisiaj odpuszczę sobie szkołę. Pewnie wybuchłabym płaczem w środku lekcji. Wyłączyłam budzik i poszłam spać dalej. Gdy wstałam starałam się nie myśleć o śmierci mamy,jednak to było niemożliwe. Poleżałam jeszcze chwilę w łóżku. Nie byłam gotowa by wstać. Z ledwością wydobyłam z siebie siłę by to zrobić. Dzisiaj wybrałam najwygodniejsze ciuchy jakie mam. Nie były one najładniejsze ale dobrze się w nich czułam. Gdy się ubrałam wybrałam się do łazienki. Obmyłam sobie twarz, nie robiłam sobie makijażu, bo i tak pewnie rozmazał by się przez mój płacz. Poszłam do salonu, w którym był już tata. Nadal był załamany, ale już wyglądał trochę lepiej niż wczoraj.
-Pójdziesz do sklepu po bułki na śniadanie? -zapytał tata.
-Tak. -odrzekłam starając się nie płakać.
Ubrałam kurtkę i buty, wzięłam pieniądze i wyszłam. Zimny wiatr wiejący mi prosto w oczy sprawiał, że jeszcze bardziej chciało mi się płakać.  Ledwo się przed tym powstrzymywałam. Gdy już doszłam do sklepu wybrałam się w stronę pieczywa. Gdy już do niego doszłam z przyzwyczajenia chciałam wziąć także bułki dla mamy. Otrząsnęłam się i wzięłam tylko dla mnie i dla taty. Już prawię płakałam, jednak w ostatniej chwili się powstrzymałam. Powędrowałam w stronę kasy, aby zapłacić. Stanęłam w kolejce. Nie była zbyt długa. Gdy już przyszła moja kolej zauważyłam, że kasjerką jest koleżanka mojej mamy.
-Współczuję. -powiedziała smutnym tonem.
Zauważyła, że nie potrafię teraz nic z siebie wydusić więc nieoczekiwała mojej odpowiedzi. Zapłaciłam i wyszłam. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu, więc prawie, że biegłam. Pogrążona w myślach nie zauważyłam korzenia i się o niego potknęłam. Gdy już byłam w połowie  drogi do ziemi nagle poczułam, że jestem w czyiś ramionach. Spojrzałam na tego, kto mnie złapał i okazało się, że to najprzystojniejszy chłopak jakiego kiedykolwiek widziałam.
-Nic ci nie jest? -spytał. Miał taki piękny głos.
-Nie -odpowiedziałam.
-Napewno?
-Tak. Jestem tego pewna. -o dziwo teraz nie chciało mi się aż tak płakać.
-Nazywam się Nataniel -powiedział. Od zawszę podobało mi się to imię.
-A ja America. -powiedziałam. Czułam, że się zarumieniłam. -Ale wszyscy mówią mi Ami.
Wstałam z ramion Nataniela.
-Dasz mi twój numer telefonu? -spytał. Co prawda te pytanie wydawało mi się trochę dziwne, ale trudno.
-99934357 -Powiedziałam.
Pożegnaliśmy się i wróciłam do domu.


No to mamy rozdział drugi :) Liczę na to, że się spodoba ;)

niedziela, 19 października 2014

Rozdział 1 "Utrata"

Nazywam się America. Wszystcy mówią mi Ami. Nie potrafię się normalnie zachowywać przy innych... Obudził mnie budzik. Tak, trzeba iść do szkoły. Wyłączyłam budzik i pomyślałam że jeszcze chwilę poleżę. Jestem strasznie leniwa. Otworzyłam oczy a tu 8:22. Zaspałam. Szybko wstałam i ogarnęłam się i ubrałam, pożegnałam się z mamą iWybiegłam do szkoły. Na szczęście zdążyłam na drugą lekcję. W szkolę było jak zawszę... Wstydziłam się cokolwiek powiedzieć, co może wydawać się dziwne, ale już tak mam. Po ciężkim dniu w szkolę wróciłam do domu.Nikogo nie było w domu. Tata był w pracy , a mama... Gdzie była mama? Nie przejełam się za bardzo tym, że niea mamy bo mogła przecież gdzieś wyjść lub pojechać. Poszłam zjeść obiad. Był pyszny, to były piero gi z owocami. To jedno z moich ulubionych dań. Po jakimś czasie tata wrócił z pracy. -Gdzie mama? -Spytał -Niewiem. - Odrzekłam - Jak wróciłam to jej już nie było. Trochę się zdziwił. Ale też pewnie pomyślał, że gdzieś wyszła bo jego mina wróciła do normalnego wyglądu.Mijał czas. Ja z tatą oglądałam nasz ulubiony serial, gdy nagle przerwało nam to pukanie do drzwi. Tata otworzył dzwi. Byłam na type blisko by móc zobaczyć kto to jest, lecz zbyt daleko aby coś usłyszeć. W drzwiach stał policjant. Muszę przyznać trochę mnie to zdziwiło. Podczas rozmowy z niespodziewanym gościem tata się rozpłakał. Wiedziałam już że to po co policjant tu przyszedł nie było dobre. Po pewnym czasie skończyli rozmowę. Mogłam się dowiedzieć co się stało. -Tato, dlaczego płaczesz? -Rzekłam, zaniepokojona. -Wiem, że to co ci teraz powiem będzie dla ciebie ciężkie. -Powiedział zapłakany-Twoja mama nie żyje.

Zwiastun

Zmarła jej mama... Jej tata nie potrafił sobie sam z wszystkim poradzić. Przez cały czas była smutna lecz ukrywała to, aby inni nie byli z jej powodu smutni. Z dnia na dzień coraz ciężej było jej uśmiechać się. Aż pojawił się on... Chłopak, w którym odrazu się zakochała. Dzięki niemu potrafiła się uśmiechnąć i nie myśleć o tym co się zdążyło. Dopóki nie dowiedziała się, że...